Stanowisko KSOZ:

Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt z żalem przyjęło dzisiejszą informację o uśpieniu konia dorożkarskiego, który upadł na ulicy św. Jana w dniu 24.01.2019 r. Jesteśmy przeświadczeni, że to kolejna tego typu tragedia, której można było uniknąć.

KSOZ już od ponad roku domaga się wprowadzenia całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek z turystami po ulicach Krakowa, ale urzędujący prezydent Jacek Majchrowski ignoruje nasze apele i petycje w tej sprawie. Nasze Stowarzyszenie nie może akceptować sytuacji, w której konie ciągnące ciężkie dorożki z turystami narażone są na utratę życia i zdrowia z powodu ekstremalnych warunków atmosferycznych, w jakich przychodzi im pracować, z powodu smogu czy coraz częstszych wypadków komunikacyjnych. To skaza na wizerunku Krakowa, a przerażające zdjęcia upadających i cierpiących koni stają się powoli wstrząsającą wizytówką naszego miasta.

W związku z tym pytamy prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego: jak długo ten dramat ma jeszcze trwać i ile koni musi jeszcze paść w cierpieniach na ulicach Krakowa, żeby dramat ten wreszcie przerwać?

Niestety, dotychczasowe regulacje Urzędu Miasta Krakowa, który wydaje koncesje na działalność dorożkarską, zupełnie się nie sprawdzają, także odnośnie reagowania na zdarzenia nagłe, takie jak zasłabnięcie konia przy ul. Św. Jana, gdzie o upadku konia zaalarmowali przypadkowi przechodnie, zaniepokojeni jego stanem. Tak samo było podczas upadku konia pod Wawelem w dniu 10 października ub. r., gdzie na miejsce zdarzenia nie wezwano nawet weterynarza. Tymczasem o skali problemu świadczy fakt, że do podobnego zdarzenia doszło także w dniu 10 kwietnia ub. r., a jeszcze inny upadek konia przy ulicy Monte Cassino w 2016 r. zakończył się jego uśpieniem następnego dnia, chociaż miejscy urzędnicy zapewniali, że jego rokowania są dobre. Znane są także m.in. informacje o wypadku przy ulicy Straszewskiego czy zderzeniu samochodu osobowego z dorożką na Moście Kotlarskim, w wyniku którego ucierpiały dwa konie. Uśpieniem zakończył się również wcześniejszy upadek konia dorożkarskiego na ulicy Powstańców, którego woźnica chciał zmusić do dalszej jazdy okładając go batem, a przecież są to tylko nieliczne przykłady smutnych i tragicznych losów krakowskich koni dorożkarskich, które wyszły na światło dzienne, głównie za sprawą mieszkańców naszego miasta.

Dzieje się tak w sytuacji, kiedy coraz więcej europejskich miast rezygnuje z biznesu dorożkarskiego i dostarczania turystom tak wątpliwej moralnie i kulturowo rozrywki, jaką są przejażdżki dorożkami ciągniętymi przez konie. Niedawno decyzję w tej sprawie ogłosiły na przykład władze Rzymu czy Barcelony, kierując się właśnie zdrowiem i dobrem zwierząt.

Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że Kraków powinien pójść właśnie tą drogą, a potwierdza to także dobitnie np. sondaż Gazety Wyborczej Kraków, w którym aż 75 procent mieszkańców naszego miasta opowiedziało się za tym, aby dorożki zniknęły z ulic Krakowa, czy październikowy sondaż Faktu, gdzie za podobnym rozstrzygnięciem opowiedziało się 80 proc. uczestników.

Niezależnie od tego przypominamy, że w wyniku naszego zawiadomienia krakowska prokuratura wszczęła parę miesięcy temu (dokładnie w październiku) śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i działanie na szkodę interesu publicznego przez urzędników Urzędu Miasta Krakowa, a także znęcania się nad końmi dorożkarskimi poprzez zmuszanie ich do pracy nawet w największe upały, które zagrażają ich życiu i zdrowiu, a jednym z wątków tego śledztwa jest także sprawa upadku konia pod Wawelem w dniu 10.10.2018 r. Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt zwróciło się też do prokuratury z wnioskiem, aby śledztwem tym objąć także okoliczności ostatniego tragicznego wypadku konia dorożkarskiego przy ulicy św. Jana.

Agnieszka Wypych

Przewodnicząca KSOZ