Informacja KSOZ:
Prokuratura uwzględniła częściowo zażalenie Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt w sprawie dręczenia koni dorożkarskich, a w szczególności w sprawie upadku i śmierci konia Pilsnera i uchyliła swoje wcześniejsze postanowienie o umorzeniu tego wątku śledztwa.
– To krok we właściwym kierunku. Zmiana stanowiska prokuratury oznacza, że śledztwo w sprawie śmierci Pilsnera nadal będzie prowadzone, a winni tej tragedii nie mogą czuć się bezkarni, zwłaszcza, że zebrany materiał dowodowy jest wręcz porażający – informuje Agnieszka Wypych, przewodnicząca Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt.
Przypomnijmy, że Pilsner przewrócił się 24 stycznia, ciągnąc dorożkę na ul. Św. Jana, a kilka dni później w wyniku odniesionych obrażeń został uśpiony. Prokuratura Rejonowa Kraków-Śródmieście-Zachód wszczęła śledztwo w wyniku zawiadomienia Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt i dotyczy ono m.in. znęcania się nad koniem poprzez zmuszanie go do pracy pomimo stwierdzonego u niego mięśniochwatu, co doprowadziło do jego upadku; a następnie zaniechania udzielenia koniowi koniecznej pomocy, w tym pomocy lekarza weterynarii, to jest o przestępstwo z art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt. Jest ono zagrożone karą pozbawienia wolności do lat trzech.
Prokuratura nie uwzględniła natomiast zażalenia Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt na umorzenie 19 sierpnia śledztwa odnośnie pozostałych wątków sprawy dręczenia koni dorożkarskich, przekazując skargę KSOZ do rozstrzygnięcia Sądowi Rejonowemu dla Krakowa-Śródmieścia. Chodzi m.in. o umorzenie sprawy zmuszania koni do całodziennej pracy nawet w największe upały, które zagrażają ich zdrowiu i życiu, a także niedopełnienie obowiązków przez urzędników krakowskiego magistratu, którzy w pełni świadomie zezwalają na takie praktyki.
– Mam nadzieję, że sąd pochyli się z rozwagą nad tą kwestią i naprawi ewidentny błąd prokuratury, która zignorowała szereg dowodów, w tym m.in. 50 filmów oraz opinie ekspertów – informuje Agnieszka Wypych. Jak wyjaśnia, w przeciwieństwie do mieszkańców Krakowa, prokuratura nadal nie wie albo nie chce wiedzieć, że iluzoryczny zakaz postoju na Rynku w godz. 13-17, kiedy temperatura w cieniu przekracza 28 stopni C., wcale nie oznacza zakazu pracy koni dorożkarskich na ulicach miasta. Prokuratura nie zauważa także, że miejscy urzędnicy zainstalowali termometr w najbardziej zacienionym punkcie Sukiennic, podczas gdy konie stoją i pracują w słońcu, gdzie temperatury są wyższe nawet o kilkanaście stopni.
Przypomnijmy, że od ponad dwóch lat Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt domaga się wprowadzenia całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek z turystami po ulicach Krakowa, wskazując, że obok upałów zwierzęta te narażone są także na utratę zdrowia i życia z powodu smogu czy wypadków komunikacyjnych, a podobne zakazy ze względu na dobro zwierząt wprowadzono w ostatnim czasie m.in. w Rzymie czy Barcelonie.