” – Pies, który zazwyczaj ma najtrudniejszą drogę do domu i jest na szarym końcu kolejki po szczęście, staje się fantastycznym członkiem rodziny i cieszy się z tego bycia w domu od pierwszych chwil. Ta radość i wdzięczność, niezależnie od tego, jak bardzo pies jest stary i chory, to najlepsza odpowiedź na pytanie o to, czy jest jakaś dobra przyczyna, by adoptować starszego psa, a nie szczeniaka” – zachęca do adopcji staruszków Agnieszka Wypych, prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt w artykule Anny Wyrwik pt. „Kto weźmie starego psa?”, który ukazał się w „Przekroju”.
Ten temat jest wyjątkowo ważny i wyjątkowo bliski naszemu sercu. W artykule czytamy m.in.: „Do mojego domu trafiają psy, które nie miały żadnych szans na adopcję, takie, których nikt nie chciał” – mówi Agnieszka Wypych. Sama przez 15 lat adoptowała ich kilkadziesiąt. Niektóre, ciężko chore, szybko odchodziły, inne żyły nawet po kilka lat. Obecnie z nią i jej rodziną mieszkają: kulawy ślepiec Bryś, chore na serce Skits i Serduszko oraz Bambosz, którego pani Agnieszka znalazła na wsi w komórce, gdzie miał umrzeć z uszkodzonymi w wypadku i już gnijącymi tylnymi łapami. Jednej z łap nie ma, w drugiej nie wszystkie palce, ale żyje. Bambosz trafił do pani Agnieszki prosto z interwencji. Inne – ze schronisk czy przytulisk, do których z kolei trafiały odbierane od ludzi, którzy się nad nimi znęcali.”
Autorka przytacza także następujące słowa Agnieszki: „Zwierzęta, które mieszkają w schronisku dłuższy czas, nie mają już nadziei, że zostaną adoptowane. Często trudno je nawet zobaczyć, bo w ogóle nie podchodzą do tych krat, nie merdają już zachęcająco ogonem. A to szkoda, bo czasem przecież ktoś opowiada: »Poszedłem do schroniska i tak do mnie merdał, że stwierdziłem, że go wezmę«”.
Dlatego apelujemy – podczas wizyt w schroniskach i przytuliskach rozglądajmy się uważnie i adoptujmy staruszki!