Z ogromnym rozczarowaniem przyjęliśmy decyzję Prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, który zlekceważył i odrzucił petycję Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt (KSOZ) ws. wprowadzenia pilotażowego programu dorożek elektrycznych w Krakowie, pod którą podpisało się ponad 1400 mieszkańców.
Niestety, Prezydent Krakowa, któremu publicznie wręczyliśmy naszą petycję podczas ławeczki dialogu z przedstawicielami NGO, potwierdził jeszcze raz, że zupełnie nie interesuje go cierpienie zwierząt. Nie interesuje go także fakt, że wykorzystywanie koni w celach rozrywkowych w centrum wielkiego miasta w XXI wieku jest niegodziwe etycznie, całkowicie sprzeczne z jakimkolwiek dobrostanem tych zwierząt, sprowadzonych do roli przedmiotów, ale i sprzeczne z racjonalnością oraz wymogami współczesności. Wreszcie, nie ma ono nic wspólnego z prawdziwą kulturą, co potwierdza fakt, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przychyliło się do wniosku naszego Stowarzyszenia, aby nie wpisywać tzw. krakowskich dorożek, przypominających carskie karoce, na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Zgłaszając w dniu 23 lutego br. kompromisową i rozłożoną w czasie propozycję pilotażu liczyliśmy, że będzie to pierwszy etap do całkowitego zastąpienia dorożek konnych – dorożkami elektrycznymi. Wiadomo przecież, że elektryczne dorożki nawiązując do dawnych czasów mogą zastąpić pracę koni w ekstremalnie trudnych warunkach (upały, nadmierny hałas, ruch uliczny), co zapobiega ich cierpieniu, wycieńczeniu i chorobom. Wiadomo również, że dorożki elektryczne są przy tym łatwiejsze w kontroli i ich używanie zmniejsza ryzyko wypadków w zatłoczonych miejscach.
A przypomnijmy, że na terenie Krakowa dochodzi do dramatycznych upadków i innych zdarzeń z udziałem koni, przy czym nie brakuje także zdarzeń śmiertelnych, jak np. na ul. Monte Cassino, Powstańców czy Świętego Jana (śmierć konia Pilsnera). W miesiącach letnich konie zmuszane są do pracy w upałach, co naraża je na udary i zasłabnięcia, a według obowiązujących w mieście regulacji można je eksploatować przez 12 godzin bez żadnych przerw na odpoczynek. Niezależnie od pogody dochodzi również do wypadków komunikacyjnych z udziałem koni dorożkarskich, które są groźne także dla mieszkańców i turystów, bowiem zdarzało się już, że spłoszone ulicznym hałasem konie taranowały np. ogródki kawiarniane powodując poważne obrażenia wśród gości albo łamały nogi i żebra przypadkowym przechodniom.
Dlatego KSOZ jako pierwsza organizacja prozwierzęca już od 9 lat domaga się wprowadzenia całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek w Krakowie, podobnego do tych jakie już wprowadzono m.in. w Londynie, Paryżu, Rzymie, Barcelonie czy w Brukseli, która jest jednym z miast, gdzie dorożki konne zostały całkowicie zastąpione przez elektryczne.
Niestety, jak do tej pory nasze inicjatywy w tej sprawie, m.in. obywatelska inicjatywę uchwałodawczą KSOZ ws. wprowadzenia zakazu funkcjonowania dorożek czy petycja aby kwestia ta została rozstrzygnięta w referendum były odrzucane przez władze miasta. Teraz Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski w sposób bezwstydny i bezduszny potwierdził, że nie zamierza zrobić absolutnie nic w kierunku wyeliminowania zupełnie niepotrzebnego męczenia koni na ulicach Krakowa, nadal niszcząc wizerunek miasta i jego władz.
Dlatego, chociaż do tej pory nie zabieraliśmy głosu w tej sprawie, to polecamy jednak Państwa uwadze udział w referendum w sprawie odwołania Prezydenta Krakowa, które odbędzie się w dniu 24 maja 2026 r. Potwierdzimy w ten sposób, że los zwierząt w naszym mieście nie jest nam obojętny, a politycy nigdy nie powinni czuć się bezkarni.
Agnieszka Wypych
Prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt