Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt apeluje do Gości i Turystów odwiedzających nasze miasto o niekorzystanie z tzw. usług dorożkarskich, które są skazą na wizerunku Krakowa i kompromitacją dla jego władz.

Zwracamy się do Państwa z tym apelem, ponieważ widok zmęczonych, przeciążonych, przegrzanych koni, których kopyta ślizgają się po płycie krakowskiego Rynku Głównego oraz odchodzących od niego uliczek i które wracają do stajni w podkrakowskich wsiach często dopiero po północy, jest przejmujący, a prezydent Krakowa Jacek Majchrowski właśnie odrzucił nasz apel o natychmiastowe wycofanie się z decyzji wznawiającej z dniem 1 lipca, po przerwie spowodowanej epidemią koronawirusa, kursowanie dorożek.

Stało się tak, chociaż decyzja Urzędu Miasta Krakowa o ponownym wystawieniu koni dorożkarskich do pracy właśnie teraz, w środku lata, w największe upały, zagrażające życiu i zdrowiu koni, jest naszym zdaniem wyjątkowo okrutna i bezmyślna, zwłaszcza, że na mocy obowiązującego regulaminu konie zmuszane są do pracy nawet przez 12 godzin bez zagwarantowanego prawa do przerwy po kolejnych kursach. W ostatnich dniach temperatury na zacienionym termometrze w Sukiennicach dość regularnie przekraczają 30 stopni C, a w słońcu zbliżają się do 40 stopni. Pomimo tego przez Rynek Główny i okoliczne uliczki przetaczają się całe kawalkady strasznie zziajanych koni ciągnących dorożki z turystami, a wszystko to dzieje się za pełną zgodą i aprobatą Urzędu Miasta Krakowa, który wydaje koncesje na działalność dorożkarską i określa jej warunki. W tej sytuacji mówienie o zabezpieczeniu pracy koni w upały traktujemy jako tanią demagogię i wyjątkowo nieudolną manipulację, którą każdy Mieszkaniec Krakowa, Gość czy Turysta może zweryfikować na własne oczy.

Jednocześnie przypominamy, że w wyniku zawiadomienia naszego Stowarzyszenia, krakowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zmuszania koni dorożkarskich do pracy w największe upały. Przypominamy także, że na terenie Krakowa regularnie dochodzi do dramatycznych wypadków z udziałem koni dorożkarskich, w tym śmiertelnych, jak na ulicy Monte Cassino, Powstańców czy św. Jana. W tym ostatnim przypadku prokuratura postawiła już dorożkarzowi zarzuty znęcania się nad koniem. Prokuratorskie śledztwo toczy się także odnośnie niedawnego, dramatycznego upadku konia dorożkarskiego na ul. Sławkowskiej, a Urząd Miasta Krakowa pomimo zapytania w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej nadal nie udzielił nam żadnej sensownej informacji na temat jego stanu zdrowia.

Przypominamy także, że Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt od trzech lat domaga się wprowadzenia całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek z turystami, uznając, że w XXI wieku centrum wielkiego miasta to nie jest właściwe miejsce do pracy dla koni; i to nie tylko z powodu upałów i warunków atmosferycznych, ale także m.in. smogu czy coraz częstszych wypadków komunikacyjnych na zatłoczonych ulicach. W tej sytuacji trudno się dziwić, że coraz więcej europejskich miast rezygnuje z dostarczania turystom tak wątpliwej moralnie i kulturowo rozrywki, jaką są przejażdżki dorożkami ciągniętymi przez konie. Niedawno decyzję w tej sprawie ogłosiły np. władze Rzymu czy Barcelony, kierując się właśnie zdrowiem i dobrem zwierząt.

Dlatego serdecznie zapraszamy wszystkich Gości i Turystów do naszego pięknego i otwartego miasta, ale jednocześnie apelujemy o niekorzystanie z tzw. usług dorożkarskich. Rzecz jasna apelujemy tylko do tej nielicznej grupy, która nie poznała jeszcze prawdy na temat eksploatacji krakowskich koni dorożkarskich. Oczywiście nasz apel kierujemy także do wiadomości mieszkańców Krakowa, chociaż na podstawie coraz częstszych próśb o interwencje i przeprowadzonych ankiet doskonale wiemy, że nasza wiedza w tej sprawie jest coraz bardziej porażająca i jako mieszkańcy nie korzystamy z dorożek.

Agnieszka Wypych

Prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt