Sąd Rejonowy w Zakopanem nie uwzględnił zażalenia Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt (KSOZ) na umorzenie przez Prokuraturę dochodzenia ws. śmierci psa, który wypadł z kolejki krzesełkowej na Polanie Szymoszkowej. Zdaniem KSOZ, jest to skandaliczna decyzja.

Jak stwierdziła w postanowieniu Sadu Rejonowego, sędzia Katarzyna Lippa-Michalik, całe zdarzenie to w jej ocenie „nieszczęśliwy wypadek”, a w sprawie brak jest znamion czynu zabronionego. Według Sędzi, ma o tym świadczyć m.in. fakt, że po wypadnięciu z kolejki ranny pies został przewieziony do weterynarza, gdzie w wyniku doznanych obrażeń zakończył życie.

– Postanowienie Sądu jest moim zdaniem skandaliczne i stanowi promocję traktowania zwierząt jak rzeczy. To zielone światło dla zachowań zupełnie nieodpowiedzialnych, a w istocie do znęcania się nad zwierzętami, na które nigdy nie będzie naszej zgody – stwierdza Agnieszka Wypych, prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt.

Jak ocenia prezes KSOZ, w całej sprawie nie ma mowy o nieszczęśliwym wypadku, jak chce Sąd, powielając bezrefleksyjnie stanowisko Prokuratury. “Z nieszczęśliwym wypadkiem można mieć bowiem do czynienia np. wtedy, kiedy pies zerwie się ze smyczy, a nie gdy umiera w męczarniach w wyniku upadku z kolejki krzesełkowej. W tym przypadku mamy do czynienia z oczywistym narażaniem psa na cierpienie i śmierć” – twierdzi Agnieszka Wypych.

Jak dodaje, Sąd w ogóle nie odniósł się do faktu, że zwierzęta nie mogą być przewożone ww. kolejką. Regulamin Ośrodka jest w tej sprawie bowiem jednoznaczny i głosi, że: „Psy można wprowadzać na teren Ośrodka Narciarskiego Polana Szymoszkowa pod warunkiem stałego nadzoru, a także pod warunkiem stosowania krótkiej smyczy oraz kagańca. Zakazane jest wprowadzanie zwierząt na obszar tras narciarskich, w tym kolei krzesełkowej.”

Przypomnijmy, że do tragicznego zdarzenia doszło 27 lipca 2024 roku. Jeden z turystów nagrał film, na którym widać samotnego psa, który jechał kolejką i w pewnym momencie wypadł z dużej wysokości. Zwierzę w wagoniku nie było zabezpieczone, a w kolejnym podróżował z dwoma psami na smyczy właściciel zwierząt, którego tożsamość udało się ustalić. Pies nie przeżył powikłań po wypadku i zmarł kilka dni później.